1913 – 1994

WITOLD LUTOSŁAWSKI

Culture.pl

     
Source / DateSource / Date

WITOLD LUTOSŁAWSKI (1913-1994) polski kompozytor i dyrygent zaliczany do „klasyków” światowej muzyki XX w. W czasie okupacji koncertował jako pianista w warszawskich kawiarniach, solo oraz w duecie z Andrzejem Panufnikiem. Jego wczesne utwory należą do nurtu neoklasycznego, później kompozytor odszedł od tradycyjnej tonalności, skłaniając się ku technice serialnej.

Pod koniec lat 50. („Muzyka żałobna”) wykształca w pełni indywidualny język muzyczny, rozwijając technikę tzw. kontrolowanego aleatoryzmu („Gry weneckie”) oraz typową dla jego stylu formę dwuczęściową (II Symfonia, „Livre pour orchestre”), później zaś – tzw. łańcuchową („Łańcuch I-III”). 

Jego bezkompromisowa postawa artystyczna oraz osobista w okresie PRL, a także wielorakie zaangażowanie w działalność społeczną i organizację życia muzycznego zjednały mu powszechny szacunek i opinię niekwestionowanego autorytetu moralnego.

Muzyka jest domeną świata idealnego.*

Kontakt z publicznością daje mi wiele satysfakcji. (...) Fakt, że moje utwory znajdują się w programach zwyczajnych koncertów na całym świecie, daje mi pewność, że muzyka ta nie jest zamknięta w jakimś getcie, że działa normalnie.*

Muszę przyznać, że mam szczęście do znakomitych wykonawców. Sama perspektywa napisania utworu dla orkiestry chicagowskiej - tak jak to było w przypadku III Symfonii - stale pomagała mi w pracy. To samo dotyczy utworów zamówionych dla wielkich solistów, takich jak np. Mścisław Rostropowicz.*

Wymienię jeszcze Petera Pearsa, Dietricha Fischer-Dieskaua, Heinza Holligera i jego żonę, Kwartet LaSalle, Pinchasa Zukermana, muzyków młodszego pokolenia, takich jak Krystian Zimerman czy Anne-Sophie Mutter. Wyobrażenie sobie muzyki granej przez takich wykonawców jest niesłychanie inspirujące. Po koncertach z udziałem tych solistów czy wspaniałych orkiestr przeżywam okresy niesłychanej aktywizacji wyobraźni muzycznej.*

Koncert fortepianowy zacząłem pisać jeszcze przed wojną, pierwszym wykonawcą miałem być ja sam, ale szkice wrzuciłem do kosza.*

Później nie udało mi się skomponować koncertu fortepianowego dla Małcużyńskiego, z którym przyjaźniłem się bardzo blisko, byłem wielkim wielbicielem jego sztuki. Sądzę, że nie byłem jeszcze gotów. Zdarzyło się to dopiero teraz.*

Nie taję, że nader silną inspiracją był fakt, że Krystian Zimerman był takim utworem ogromnie zainteresowany i w różny sposób dawał mi tego dowody. Fortepian jest instrumentem, który nie ma zbyt wielu sekretów dla mnie – byłem przecież kiedyś pianistą.*

Był bardzo pogodnym człowiekiem. Lutosławski to był ktoś taki, kogo chciało się zapraszać, mieć w swoim otoczeniu, bo się wiedziało, że on nie tylko podnosi rangę otoczenia, ale że będzie kompanem wnoszącym dużo światła, pogody i równowagi.**

Witold Lutosławski z Andrzejem Panufnikiem (1990).

Muzyka nie istnieje po to, aby interesować się, jak jest „zrobiona”. Istnieje po to, aby ją bezpośrednio odbierać i przeżywać.*

Czuję zawsze słynne powiedzenie Piotra Czajkowskiego. Kiedyś Czajkowski został zapytany przez pewną damę: „Mistrzu, czy Pan pracuje regularnie, czy czeka na natchnienie?” Odpowiedział: „Łaskawa Pani, pracuję regularnie, ponieważ natchnienie nie nawiedza leniuchów”.*

Nowość jest w dziele sztuki tą cechą, która najszybciej się starzeje. Moje poszukiwania w dziedzinie języka muzycznego nie mają na celu nowości samej w sobie. Szukam takich sposobów technicznych, które dadzą się zastosować w mym repertuarze środków wyrazu. Inaczej mówiąc - szukam wartości trwałych, które nie zużywają się natychmiast.***

Danuta i Witold Lutosławscy na tarasie swojego domu - Warszawa, ul. Śmiała 39 (wrzesień 1969).

Mamy zwyczaj czytania tej samej książki z Danusią, moją żoną. Ja czytam głośno – dość szybko, mam w tym dużą wprawę. Czytamy jedną książkę dwa razy dziennie: po obiedzie i wieczorem przed spaniem. Drugą książkę zawsze czytam sam, a to w zasadzie nie tylko drugą, ale drugą i trzecią jednocześnie.****

Jak na megalomana przystało jestem człowiekiem skromnym. Istotnie bowiem na skromność może sobie pozwolić tylko ten, kto jest przeświadczony o swych bogactwach. Pyszałkowatość jest często pokrywką przekonania o własnej niewielkiej wartości.***

Przez skupienie uwagi i zaangażowanie umysłowe osiąga się podczas żeglowania taką intensywność wypoczynku, jaką znajdowałem jeszcze chyba tylko we wspinaczce wysokogórskiej.*****

Mam wprawdzie doskonałą załogę - moją żonę, ale choć najbardziej lubimy pływać we dwójkę, mamy często duże trudności z balastowaniem - ważymy oboje razem niewiele ponad sto kilo. Dlatego też musimy czasem zapraszać trzecią osobę, nie tylko ze względów towarzyskich.*****

Zostać klasykiem - to zapewne marzenie każdego kompozytora. Myślę, że jeśli ktoś odważył się ten termin zastosować do mojej osoby, to miał prawdopodobnie na myśli szerokie znaczenie tego słowa. Widocznie znalazł w mojej muzyce coś trwałego.*

Autorzy: artykuł

CURATOR — Ewa Bogusz-Moore, Polska Music Programme manager 
COORDINATOR — Zofia Barańska
EDITOR — Agnieszka Sawicka
CONSULTANT — Elżbieta Markowska
TRANSLATION — Józef Jaskulski, Michał Kubicki, Alicja Baczyńska, John Beauchamp, John Comber
PHOTO EDITOR — Grzegorz Korzeniowski
FILM EDITOR — Marek Sokołowski
QUOTES —
* —  Witold Lutosławski in a conversation with Elżbieta Markowska
** — Ryszard Kapuściński about Witold Lutosławski [in:] Grzegorz Michalski. "Lutosławski w pamięci", Słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2007
*** — Witold Lutosławski (Zbigniew Skowron, "Lutosławski on music",  The Scarecrow Press, Lanham 2007)
**** — Witold Lutosławski in a conversation with Zofia Owińska [in:] "Lutosławski o sobie", Gdańsk 2010
PARTNERS —
Towarzystwo im. Witolda Lutosławskiego — www. lutoslawski.org.pl
Polskie Centrum Informacji Muzycznej — www.polmic.pl

Twórcy wszystkich multimediów
Pokazane artykuły w niektórych przypadkach mogły zostać przygotowane przez firmy niezależne, dlatego nie zawsze będą zgodne z poglądami wymienionych poniżej instytucji, które dostarczyły te materiały.
Przetłumacz z Google
Strona główna
Przeglądaj
W pobliżu
Profil