1940 – 1945

GUSEN: granit i śmierć, pamięć i zapomnienie

Muzeum Historii Polski

O niemieckich obozach jak Auschwitz czy Treblinka słyszał niemal każdy. Ale o Gusen, gdzie zakatowano ponad 35 tys. ludzi? Nasza wystawa to wyprawa do piekła, po którym ślady wciąż ulegają niestety dewastacji.

Wojna i zbrodnie
Piekło Mauthausen-Gusen było logicznym następstwem zbrodniczego planu realizowanego od chwili przejęcia władzy przez Adolfa Hitlera. Pierwszy kacet dla uznanych przez III Rzeszę za wrogów powstał już w marcu 1933 r. w Dachau. Ze szczególną nienawiścią prześladowano też Żydów. II wojna światowa otworzyła nowy rozdział tragedii. 1 września 1939 r. Niemcy zaatakowały Polskę. 17 września uderzył Związek Sowiecki. Jeszcze przed wybuchem wojny Niemcy przygotowali listy Polaków – przedstawicieli elit, których należało unicestwić. Na początku okupacji w ramach tzw. Intelligenzaktion wymordowano 50 tys. polskich obywateli z terenów wcielonych do III Rzeszy. Z kolei tzw. Akcja AB na terenie Generalnego Gubernatorstwa kosztowała życie kilka tysięcy ludzi.
Początek i struktura
Zaledwie pięć miesięcy po włączeniu Austrii do III Rzeszy, w sierpniu 1938 r. nieopodal Mauthausen SS uruchomiło obóz koncentracyjny. Z czasem wokół kacetu powstała sieć ponad stu podobozów i komand zewnętrznych; gigantyczny quasi-koncern wykorzystujący niewolniczą pracę. Działające od 25 maja 1940 r. Gusen było pierwszym i największym podobozem Mauthausen, nazywanym przez samych Niemców Vernichtungslager für die polnische Intelligenz (obóz zagłady polskiej inteligencji). Wraz z Mauthausen było jedynym w Rzeszy kacetem najcięższej kategorii. Wysyłano tam głównie więźniów politycznych, skazując ich praktycznie na śmierć. Do KL Mauthausen-Gusen trafiło 190 tys. mężczyzn i kobiet kilkudziesięciu narodowości. Obok Polaków – Żydzi, obywatele ZSRR, III Rzeszy, Węgier, Francji, Jugosławii, Hiszpanii, Włoch…

Brama głównego obozu Mauthausen: „Pytam mojego towarzysza, Austriaka, co to jest. A on: Tutaj biją, robić każą, a jeść nie dają” – tak przybycie do obozu wspominał więzień Stanisław Lada.

W KL Mauthausen-Gusen i jego podobozach więźniowie wykonywali niewolniczą pracę dla niemieckich i austriackich firm, produkujących m.in. broń, amunicję, samoloty czy leki.

Jednak pierwszą i najważniejszą przyczyną wyboru okolic Mauthausen były kamieniołomy granitu Wiener Graben. SS wykupiło ich teren i założyło firmę DESt (Niemieckie Zakłady Ziemne i Kamieniarskie).

Niewolnicza praca gwarantowała SS wysokie zyski. Więźniowie musieli bić rekordy wydajności. Traktowano ich z niewyobrażalną wręcz brutalnością.

Wysadzanie skał w kamieniołomach w 1941 r. Niemcy zamierzali wykorzystać granit m.in. do budowy autostrad, gigantycznego stadionu w Norymberdze czy przebudowy Berlina i Linzu.

Narada u Adolfa Hitlera w Obersalzbergu nad modelem przebudowy Linzu, maj 1939 r. Führer marzył o wzniesieniu w mieście swojej młodości monumentalnych budowli.

Gusen I – największy podobóz kompleksu KL Mauthausen-Gusen z barakami i kamieniołomami w 1945 r. W środku fotografii: długie hale, gdzie produkowano sprzęt wojskowy dla firmy Steyr-Daimler-Puch AG.

„Zaszliśmy do Gusen i od razu było widać, że to wszystko wygląda gorzej niż w Mauthausen” – wspominał więzień Eugeniusz Śliwiński. Gusen leżało 4,5 km na zachód od obozu macierzystego.

W obliczu alianckich nalotów władze III Rzeszy postanowiły przenieść produkcję zbrojeniową pod ziemię. Tajny projekt budowy sztolni „B8 Bergkristall” realizowano w St. Georgen na wschód od Linzu. Wielu zginęło zasypanych przez piasek i kamienie: „Więźniów tych w ogóle spod gruzów nie wydobywano” – wspominał Tadeusz Hanuszek.

9 marca 1944 r. na potrzeby projektu „B8 Bergkristall” powstał obóz Gusen II. „Jeśli Gusen I było przedsionkiem piekła, to Gusen II stanowiło samo jego dno” – pisał więzień Jerzy Osuchowski.

W sztolniach uruchomiono podziemną fabrykę samolotów. 16 grudnia 1944 r. w miejscowości Lungitz powstał obóz Gusen III. W lutym 1945 r. w całym kompleksie Gusen przetrzymywano ponad 26 tys. więźniów.

Heinrich Himmler wizytuje KL Mauthausen-Gusen. Trzeci od prawej to komendant Franz Ziereis. Według zasad obowiązujących w kacetach strażnicy mieli nienawidzić więźniów jako wrogów Rzeszy.

Mauthausen; załoga SS zwiększała się wraz z napływem więźniów. W 1938 r. było zaledwie 80 SS-manów, pod koniec wojny – już 9859.

Aby terroryzować tysiące deportowanych, SS wyznaczało tzw. więźniów funkcyjnych. Korzystali oni z różnych przywilejów, w większości stając się gorliwymi dręczycielami i mordercami współwięźniów.

Większość funkcyjnych stanowili Niemcy i Austriacy, głównie kryminaliści. Z czasem pomniejsze funkcje obejmowali też więźniowie polityczni innych narodowości.

Więźniowie
8 sierpnia 1938 r. do obozu Mauthausen trafił pierwszy transport niemieckich i austriackich więźniów z KL Dachau. Po wybuchu wojny przeważały transporty obywateli Polski. Od grudnia 1939 r. komanda robocze z Mauthausen codziennie kierowano do pracy w kamieniołomach w Gusen. Jesienią 1941 r. w KL Mauthausen-Gusen pojawili się sowieccy jeńcy wojenni. Przetrzymywano tam też ponad 7 tys. hiszpańskich republikanów i członków Brygad Międzynarodowych. Łącznie przez cały kompleks obozów przeszło ok. 190 tys. więźniów, w tym ok. 10 tys. kobiet i kilka tysięcy dzieci. Znaczący odsetek stanowili Żydzi. 90 tys. spośród więźniów zginęło. Do samego Gusen deportowano łącznie 71 tys. więźniów 27 narodowości. Zginęło ponad 35 tys. z nich, a 60% ofiar stanowili Polacy.

W KL Mauthausen-Gusen numerów nie tatuowano więźniom na ciele; każdy nosił numer przyszyty na ubraniu wraz z tzw. winklem (trójkątem). Jego kolor oznaczał powód aresztowania, a litera – pochodzenie.

Kazali rozebrać się do naga, wszystko zabrali. Ja nie miałem nic; oprócz duszy to nie miałem nic w zasadzie.

WALDEMAR PAŃSKI
rocznik 1927. Więzień Mauthausen i Wiener Neudorf

Rodzina Topolewskich z Warszawy
Rodzina Topolewskich z Warszawy. Po wybuchu Powstania Warszawskiego zostali wywiezieni do Auschwitz-Birkenau. Następnie ojciec Jan (urzędnik ZUS) wraz z 13-letnim synem Janem Wojciechem trafili do Mauthausen-Gusen. Żona Jadwiga zginęła w Auschwitz, Jan umarł w Mauthausen tuż po wyzwoleniu. Syn wrócił do Polski w 1946 r. Po latach wspominał, jak na kwarantannie ojciec oddał mu kromkę chleba: „Jak ja tę kromkę zjem, to nic nie da, bo ja i tak tu zginę, a tobie może się uda”.

Henryk Sławik (zamordowany w 1944 r. w Mauthausen-Gusen) – polski dziennikarz, działacz społeczny, w czasie II wojny światowej uratował na Węgrzech życie wielu polskim i żydowskim uchodźcom.

Antoni Czortek, legenda polskiego boksu, uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Berlinie, wicemistrz Europy w 1939. W Auschwitz-Birkenau stoczył kilkanaście pokazowych walk. Boksować musiał także po przeniesieniu do KL Mauthausen-Gusen.

Niewolnicy i spadochroniarze
„Eksploatacja więźniów jako siły roboczej była rabunkowa w stopniu nie znanym dotąd w historii. Żaden z właścicieli niewolników nie był zainteresowany w szybkim wykańczaniu pracujących dla niego ludzi, ale SS jednocześnie realizowały dwa zadania: eksterminację i eksploatację” – pisał Stanisław Dobosiewicz, od 1940 r. więzień Gusen. Dzienny limit pracy wynosił 11–12 godzin latem i około dziewięciu zimą – bez względu na pogodę, często w biegu, przy bezustannym biciu. Więźniowie Gusen pracowali m.in. w kamieniołomach, przy drążeniu sztolni w St. Georgen, w fabrykach (głównie uzbrojenia), przy budowie wałów nad Dunajem i osiedla mieszkaniowego dla SS oraz Austriaków i Niemców zatrudnionych w kamieniołomach, a także przy regulacji rzeki Gusen.

Praca w kamieniołomach należała do najcięższych i najniebezpieczniejszych. Niemcy kalkulowali, że więźniowi starczyć ma sił na trzy do sześciu miesięcy, zanim umrze z wycieńczenia.

Nosiciele kamieni
Witold Domachowski: „Kto wziął mniejszy kamień, tego zawracali do kamieniołomów, bijąc go przez całą drogę, potem dawali mu 60-kilogramowy kamień, którego nie miał szansy donieść. Był mordowany”.

Powrót komanda z pracy: „Gdy wróciliśmy na sztubę, nikt nie brał się do jedzenia, tylko padał i spał, tak byliśmy wyczerpani. Wielu dogorywało po kątach” – opowiadał o. Marian Żelazek, werbista.

Todesstiege, Schody Śmierci. 31 metrów wysokości i 186 stopni. Więzień „wchodził na kilka, kilkanaście schodów, na ile mu sił starczyło. Zataczał się, spadał, zrzucał kamień, potrącał innych” – wspominał Stefan Rzepczak.

Todesstiege, czyli Schody Śmierci łączące obóz macierzysty z kamieniołomem, stały się symbolem koszmaru Mauthausen. Na zdjęciu widok współczesny.

Heinrich Himmler na Todesstiege podczas wizytacji KL Mauthausen-Gusen w 1941 r.

W Mauthausen-Gusen SS-mani szczególnie dręczyli też deportowanych Żydów, pochodzących głównie z Polski, Węgier czy Holandii. Strącali ich ze skał i topili w szambie.

Także Gusen miało swoje Schody Śmierci, prowadzące do kamieniołomu Kastenhofen. W czasie budowy obozu więźniowie bici przez kapo musieli biegiem kilka razy dziennie znosić tędy kamienie na budowę.

Tuż przy obozie Gusen I widać młyn do mielenia kamieni, tzw. Schottersilo, gdzie więźniowie pracowali bez masek ochronnych. Po kilku tygodniach umierali wskutek wdychania ostrego pyłu.

Charakterystyczna bryła Schottersilo oraz pierwsze słowa obozowego tanga „Janeczka”, uwiecznione na pocztówce wykonanej przez więźnia.

W sztolniach ukryto zakłady Messerschmitta, w których produkowano kadłuby odrzutowców Me 262. Za niewolniczą pracę każdego więźnia SS pobierało wynagrodzenie od niemieckich i austriackich firm.

Czyszczenie kadłuba przed pomalowaniem. Na odwrocie kopii rysunku więzień Stanisław Dobosiewicz zanotował, że niemiecki majster Seider był wyrozumiały dla więźniów, ale czasem klął „Kruzifix”.

Satyryczny rysunek jednego z więźniów przedstawiający sen o wykonaniu setnego kadłuba. Przy produkcji używano szkodliwych farb, gazów i kwasów; więźniowie umierali wskutek zatrucia i uduszenia.

Każdego dnia było nas coraz mniej
A każdego dnia było nas coraz mniej. Kilku aresztowanych z Turku już po tygodniu nie żyło. Na przykład brat pań Chlewskich, gdzie pracowałem jako ekspedient w sklepie, Kazimierz Chlewski, urzędnik z Urzędu Skarbowego. Albo nauczyciel, Czesio Kozłowski, kolega mojego ojca, on tak szybko… nie wiem, czy nawet tydzień przeżył. Byliśmy wszyscy w jednym baraku. Patrzę, a tu nie ma tego, nie ma tego, nie ma tego… (ALBERT JUSZKIEWICZ rocznik 1917. Więzień Dachau i Gusen)
Koszmar i opór
„Jak się nie dostało kijem, to był szczęśliwy dzień, niezależnie od głodu. Każda czynność – czy noszenie kamieni, czy zbiórka, czy tworzenie grup obozowych – to był jeden wrzask, jedno bicie, mordowanie. A jeżeli dodamy do tego zwierzęcy głód po kolacji i jeszcze silniejszy głód rano, bo dostawaliśmy tylko chochlę zwyczajnych ziółek, to człowiek stawał się naprawdę jak zwierzę” – opowiadał więzień Leon Ceglarz. Chroniczny głód i wycieńczenie, choroby, nieustanne dręczenie i bicie, sadystyczne kary, paraliżujący strach, wszy i brud – były w Mauthausen-Gusen codziennością. Mimo to wielu więźniów stawiało opór: „Nasza konspiracja w obozie – wspominał Wacław Pilarski – polegała na tym, by pomóc drugiemu, uratować mu życie. To były rzeczy najistotniejsze. Walka szła o przetrwanie”.

Wartość odżywcza posiłków wynosiła w Gusen początkowo do 1800 kalorii dziennie; pod koniec wojny – niespełna 1300. Było to poniżej wszelkich norm, a na dodatek więźniowie wykonywali katorżniczą pracę.

Więźniowie Gusen tuż po wyzwoleniu. Ludwik Kosiarski: „Byłem głodny. Gdybym mógł dorwać się do ciała ludzkiego… Podchodziłem nieraz pod krematorium, ale nie było możliwości”.

Rysunek więźnia Franciszka Znamirowskiego zatytułowany „Marzenie o sytej Wielkanocy”. Jedzenie było jednym z najczęstszych tematów obozowych rozmów i snów.

Rysunek przedstawia obiad w hali Messerschmitta. Nosi tytuł: „Smutny muzułman” (od niemieckiego Muselmann). Tak nazywano skrajnie wycieńczonych więźniów, niemal pozbawionych już świadomości.

Francuz Jean Bernard Aldebert uwiecznił scenę handlu wymiennego w Gusen II. Najcenniejsze było jedzenie. Józef Szkuta: „To był głód, który trudno sobie wyobrazić, bo na wolności takiego głodu nie ma”.

Barak (blok) w Gusen miał dwie izby, A i B. Pomiędzy znajdowało się pomieszczenie dla blokowego, pisarza i fryzjera. Pod koniec wojny na każdym poziomie pryczy spało dwóch lub więcej więźniów.

Baraki rewiru, czyli szpitala obozowego Gusen. Personel medyczny w większości stanowili polscy więźniowie polityczni, usiłujący za wszelką cenę chronić i ratować innych.

Oddział Anatomopatologiczny; Niemcy dokumentowali ciekawe ich zdaniem przypadki i przeprowadzali eksperymenty pseudomedyczne. Tymczasem na rewirze brakowało leków, rany opatrywano workami po cemencie.

Rytm życia w obozie wyznaczał dzwon z napisem: „Czy dzień, czy noc/Zawsze z rozwagą/Rozbrzmiewa wezwanie dzwonu/ – Znak/Twój obowiązek się zaczyna”. Po wojnie więźniowie zabrali dzwon do Polski.

„Nie będziesz miał już więcej wszy!” – głosi napis na rysunku wykonanym przez więźnia. Często zimą, żeby maltretować więźniów, polewano ich w łaźni lodowatą wodą, a potem trzymano nagich na dworze.

Kara chłosty. Ukaranym można było zostać m.in. za brak guzika, trzymanie rąk w kieszeni na mrozie czy nierówno posłane łóżko. Po odbyciu kary zmaltretowani więźniowie często umierali.

Formą dręczenia więźniów były także bezsensowne i wykańczające ćwiczenia fizyczne. Na zdjęciu plac apelowy obozu Mauthausen.

Kara tzw. słupka: „Powieszono mnie raz tylko i to zaledwie na pięć minut. Trudno wprost opisać straszliwy ból; wydawało mi się, że ręce wyrywają mi się ze stawów” – zapamiętał Stanisław Nogaj.

Chorych z KL Mauthausen-Gusen czasem wywożono i mordowano w komorze gazowej ośrodka eutanazyjnego w Hartheim. Chorych dobijano także dosercowymi zastrzykami z benzyny, fenolu lub wody utlenionej.

Wielu przetrwało tylko dzięki obozowej solidarności. Rysunek przedstawia malarnię zakładów Messerschmitta. Majster wyszedł na 10 minut, więc więźniowie grzeją się przy piecu. Jeden stoi na warcie.

Rysunek więźnia Zbigniewa Filarskiego. Nielegalnie tworzone szkice, wiersze i piosenki były formą oporu. W Gusen działał też chór, odbywały się wykłady. Za taką działalność groziła śmierć.

Na Wielki Post roku 1945 więźniowie przygotowali obozową Drogę Krzyżową. Przetrzymywani w Mauthausen-Gusen duchowni wspierali innych więźniów; potajemnie odprawiali msze i spowiadali.

Kostki-urny na prochy z Gusen – wykonane przez więźniów z granitu z kamieniołomów, z drewna obozowej szubienicy lub plastiku z zestrzelonego samolotu. Po wojnie więźniowie złożyli kostki w różańce.

Jeszcze przed wyzwoleniem, w marcu 1945 r., więźniowie zorganizowali konkurs na odznakę więźnia Gusen. Wygrał projekt architekta Teodora Burschego.

Zbrodnia i wyzwolenie
Więźniowie „ginęli od kuli, pałki, stryczka, gazu, trucizny, prądu elektrycznego, głodu, żywcem pogrzebani, żywcem spaleni, ukamienowani, pod kołami pociągów, zrzucani ze skał itd., itd.” – wspominał Stanisław Nogaj, więzień Gusen od 1940 r. Lekarze z izby chorych stwierdzili „około 80 różnych rodzajów gwałtownej śmierci”. W całym KL Mauthausen-Gusen wymordowano co najmniej 90 tys. mężczyzn i kobiet z ponad 40 narodowości. Najliczniejsza grupa to obywatele Polski: ponad 51 tys. wywiezionych, ponad 25 tys. ofiar. 5 maja 1945 r. do KL Mauthausen-Gusen dotarli żołnierze US Army. Na wyzwolicieli czekało około 40 tys. pozostałych przy życiu więźniów. W następnych dniach wielu zmarło na skutek wycieńczenia, chronicznego wygłodzenia i chorób.

Zdesperowani więźniowie popełniali samobójstwa. Zarówno w Mauthausen, jak i Gusen, często – jak mawiano w obozowym żargonie – „szli na druty”. „Uderzenie ciała o siatkę wywoływało tak gwałtowne wyładowanie, taki łomot” – wspominał Aldo Carpi.

Lista transportowa do Mauthausen ze stycznia 1941 r. Więźniowie skreśleni z listy i oznaczeni literą G zostali przeniesieni do Gusen. Z ośmiu wymienionych Polaków przeżył jeden.

Piec krematoryjny w Gusen. Telesfor Matuszak: „Dziennie można było spalić 120 osób. Kiedy w 1941 r. do obozu przywieziono dużo jeńców sowieckich, to już było makabrycznie. Robiliśmy dzień i noc”.

Umywalnia w Gusen. W korytach wypełnionych wodą SS-mani i funkcyjni topili więźniów.

„Topienie więźniów” – akwarela Maksymiliana Chmielewskiego.

Żniwo śmierci w KL Mauthausen-Gusen. Przed wyjazdem transportu z Dachau jeden z kapów ostrzegał polskiego więźnia Alberta Juszkiewicza, że MAUThausen to w istocie MORDhausen.

Mauthausen-Gusen wyzwolone, maj 1945 r.

„Ludzie skakali, tańczyli… To była najpiękniejsza chwila, jesteśmy wolni. To było jak psa z łańcucha zerwać, urywa się jak dziki” – wspominał Lech Grześkowiak.

Płonące baraki obozu Gusen II po wyzwoleniu.

Sala szpitalna w Gusen. Polacy ratują więźnia z Włoch, który w dniu wyzwolenia brzytwą poderżnął sobie gardło. Fotografia z archiwum Stanisława Dobosiewicza.

„Akurat miałem łóżko przy oknie, a okno wychodziło na krematorium, gdzie były stosy trupów, bo jak zwykle nie nadążali spalać. Nagle wjechał amerykański czołg” – zapamiętał Jan Chodakowski.

Ocalenie i dewastacja
Latem 1945 r. teren dawnego obozu zajęły sowieckie władze okupacyjne i wywiozły m.in. zachowane instalacje przemysłowe. Nadal eksploatowały też kamieniołomy – aż do opuszczenia Austrii przez Armię Radziecką w 1955 r. Z czasem austriackie władze zaczęły wyprzedaż obiektów poobozowych w prywatne ręce. Wszelkie ślady po obozie uległyby zatarciu, gdyby nie byli więźniowie – głównie z Polski, Francji, Włoch czy Belgii. Dzięki ich nieustępliwości udało się m.in. zapobiec przeniesieniu do Mauthausen pieca krematoryjnego i wybudowaniu w tym miejscu osiedla. W 1965 r. dzięki byłym więźniom otwarto Memorial KZ Gusen. Opiekę nad Memoriałem austriackie MSW przejęło dopiero w 1997 r. Gusen to nie tylko znak przypominający tragiczną historię, ale też szokujący przykład, jak łatwo zniszczyć pamięć. (Na zdjęciu: Grupa byłych więźniów przed Jourhausem, zanim budynek zaadaptował prywatny lokator).
Jourhaus
Jourhaus bądź Schuhhaus to budynek administracji obozu Gusen, a jednocześnie brama do obozu. W piwnicach torturowano i mordowano więźniów. W 1965 r. austriackie władze sprzedały Jourhaus gminie Langenstein. Początkowo miało tam być przedszkole. Obecnie Jourhaus to prywatna willa. Notabene w czasach III Rzeszy taką samą nazwę nosił budynek z bramą do obozu Dachau – dziś jest wejściem do działającego tam Miejsca Pamięci.

Charakterystyczna bryła Jourhausu była symbolem Gusen już w czasach funkcjonowania obozu, co ilustruje wykonana przez więźnia pocztówka.

Schottersilo, młyn do mielenia kamienia – tuż po wyzwoleniu

Schottersilo, młyn do mielenia kamienia – obecnie

Ocalałe resztki krematorium. Zdjęcie wykonała Simone Bonnet, córka francuskiego więźnia, której Sowieci zezwolili wejść na teren poobozowy.

Wzniesiony dzięki składkom byłych więźniów i ich rodzin Memoriał w Gusen – widok współczesny

Zamordowanych, których ciał SS-mani nie zdążyli spalić, po wyzwoleniu pochowano w Gusen.

Po dziesięciu latach austriackie władze zlikwidowały cmentarz w Gusen. Szczątki przeniesiono do Miejsca Pamięci Mauthausen.

„Działki budowlane na sprzedaż. Informacja: Urząd Gminy Langenstein”. Byli więźniowie dokumentowali, co działo się z terenem poobozowym. Zdjęcie z archiwum Stanisława Dobosiewicza, nr obozowy 166.

W czerwcu 2016 r. przedstawiciele środowisk pielęgnujących pamięć o zbrodniach II wojny zażądali od władz Austrii zaprzestania „dewastacji pozostałości po KL Gusen”.

Z początku człowiek chciał od tego wszystkiego – od obozu – być jak najdalej. Ale nie, to samo wraca.
Teraz, gdy jestem na emeryturze, to myśli o obozie, wspomnienia wciąż wracają. Nie mogę się z tego wyrwać.

JAN WOJCIECH TOPOLEWSKI
rocznik 1931. Więzień Auschwitz, Mauthausen i Gusen

Muzeum Historii Polski
Autorzy: artykuł

Scenariusz i koncepcja wystawy:
Marek Zając, Dariusz Pawłoś (Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie)

Tłumaczenie:
Jette Helberg (niem. i ang.), Brandon Lewis (ang.), Witold Milczarek (ang.), Monika Partyka (ang.), David Rojkowski (niem.)

Część cytatów wykorzystanych na wystawie została zgromadzona w ramach projektu „Ocaleni z Mauthausen”. W niektórych cytatach dokonano niewielkich skrótów i poprawek, zachowując ich sens i znaczenie.

Redakcja:
Jette Helberg, Ingeborga Jaworska-Róg, Brandon Lewis, Monika Partyka, Dariusz Pawłoś

Twórcy wszystkich multimediów
Pokazane artykuły w niektórych przypadkach mogły zostać przygotowane przez firmy niezależne, dlatego nie zawsze będą zgodne z poglądami wymienionych poniżej instytucji, które dostarczyły te materiały.
Przetłumacz z Google
Strona główna
Przeglądaj
W pobliżu
Profil