Podczas funkcjonowania obozu Auschwitz osadzono w nim co najmniej 23 tys. Romów. Większość spośród nich straciła tu życie na skutek głodu, chorób, brutalnego traktowania, a także w komorach gazowych. Romowie (w języku niemieckim Zigeuner, jak określano ich w oficjalnej dokumentacji niemieckiej tego okresu) uznani zostali za wrogów III Rzeszy i w związku z tym skazano ich na izolację i ostatecznie zagładę. Wkrótce po wybuchu wojny władze nazistowskie postanowiły pozbyć się Romów z terenu Niemiec. Przesiedlano ich do Generalnego Gubernatorstwa, gdzie umieszczani byli w gettach i obozach dla Żydów. Na przykład w listopadzie 1941 roku w getcie łódzkim osadzono ponad 5 tys. Romów austriackich. W pierwszych dniach stycznia 1942 roku zostali oni wywiezieni do ośrodka zagłady Kulmhof (Chełmno nad Nerem) i zamordowani w komorze gazowej.

Rodzina Sinti z terenu Niemiec utrzymująca wędrowny tryb życia. Źródło: Stadtarchiv Ravensburg, Fotosammlung Zittrell

Nieliczni Romowie więzieni byli w KL Auschwitz jeszcze przed założeniem dla nich obozu rodzinnegow Birkenau, tzw. Zigeunerfamilienlager. Otrzymywali numery obozowe z seriiogólnej i zazwyczaj kategorię więźnia aspołecznego (Asozialer – Aso.) z czarnymtrójkątem, względnie politycznego (Politischer – Pol.) z trójkątem czerwonym, atakże tzw. zawodowego przestępcy (Berufsverbrecher – B.V.) z zielonymtrójkątem. Romów fotografowano podczas rejestracji, następnie kierowano do pracy w różnych komandach roboczych.

Józef Ciuryja, przywieziony do obozu 15 grudnia 1941 r. z Krakowa, oznaczony numerem 24527 i kategorią P. Pole (Politische Pole).

Franz Buriański przywieziony został do obozu 9 lipca 1941 r. z Katowic. Oznaczony numerem więźniarskim 17855 i kategorią polskiego więźnia aspołecznego (Aso. P.), zmarł w obozie dnia 22 marca 1942 r.

Akt zgonu Franza Buriańskiego z podaną fikcyjną przyczyną śmierci „Herzschwäche bei Lungenentzündung” (osłabienie mięśnia sercowego przy zapaleniu płuc).

Fotografia powojenna Edwarda Paczkowskiego, aresztowanego w Myszkowie podczas ataku niemieckiej policji na przyjeżdżający tabor cygański. Po przesłuchaniu w radomskim więzieniu 29 września 1942 r. został osadzony w obozie Auschwitz, oznaczony numerem 66485, czerwonym trójkątem i kategorią więźnia politycznego. Miał wówczas 12 lat. Nigdy nie przebywał na terenie Zigeunerlager w Birkenau. Pracował w różnych komandach na terenie obozu macierzystego aż do czasu, kiedy został przeniesiony do obozu Buchenwald.

Bernhard Daniel przywieziony został do obozu 17 czerwca 1942 r. z Pragi. Oznaczono go numerem 39781 i kategorią BV.C. Zmarł w obozie 1 sierpnia 1942 r.

Akt zgonu Bernharda Daniela.

Podobnie w obozie kobiecym w Birkenau umieszczane były Romki, rejestrowane w serii ogólnej żeńskiej, nawet wówczas gdy istniał już Zigeunerlager. Szczątkowo zachowana dokumentacja więźniarska oraz niekonsekwentne wpisy administracji obozowej nie pozwalają na ustalenie nawet przybliżonej liczby Romów (kobiet i mężczyzn) zarejestrowanych w ogólnej serii więźniarskiej.
Na zdjęciu: fotografia obozowa Anny Kreutz, więźniarki oznaczonej numerem 41263 i kategorią Aso, przywiezionej do obozu 17 września 1943 r. transportem zbiorowym.

16 grudnia 1942 roku Heinrich Himmler nakazał deportacje pozostałych Romów z Niemiec, Austrii oraz Protektoratu Czech i Moraw do obozu koncentracyjnego. Rozporządzenie wykonawcze tego rozkazu wydane przez RSHA 29 stycznia 1943 roku uściśliło, że miejscem deportacji ma być obóz Auschwitz. W wyniku tej decyzji na terenie obozu Auschwitz II-Birkenau, na odcinku BIIe, utworzono tzw. rodzinny obóz cygański (Zigeunerfamilienlager).

Na zdjęciu: telegram Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) do szefów placówek policji kryminalnej i SS z 29 stycznia 1943 r. w sprawie kierowania do obozu koncentracyjnego Auschwitz Cyganów i „mieszańców cygańskich”.

"[…] Dotyczy: Skierowania Cyganów-mieszańców, Cyganów-Romów oraz Cyganów pochodzenia bałkańskiego do obozu koncentracyjnego.
[…] Z rozkazu Reichsführera SS z 16.12.1942 r. – Tgb. nr I 2652/42 Ad./RF/V- Cyganie-mieszańcy, Cyganie-Romowie oraz członkowie szczepów cygańskich pochodzenia bałkańskiego o nieniemieckiej krwi mają zostać wybrani zgodnie z określonymi wytycznymi i po przeprowadzeniu kilkutygodniowej akcji skierowani do obozu koncentracyjnego".

„Osoby te dalej będą określone krótko jako „osoby cygańskie”.
Skierowanie nastąpi, bez względu na fakt w jakim stopniu są mieszańcami, całymi rodzinami do obozu koncentracyjnego Auschwitz (Zigeunerlager).
Kwestia cygańska w okręgach Alpy i Dunaj została uregulowana określonymi rozporządzeniami.
W przypadku przyszłościowego traktowania czystych rasowo Cyganów ze szczepów Sinti i Lalleri zastosowanie znajdą późniejsze regulacje. […]”.

Deportację Romów do Auschwitz rozpoczęto w lutym 1943 i trwała ona do lipca 1944 roku. Deportowani Romowie pochodzili głównie z: Niemiec, Austrii, Protektoratu Czech i Moraw oraz Polski, w mniejszych grupach z: Francji, Holandii, Chorwacji, Belgii, Związku Radzieckiego, Litwy i Węgier. W rejestrach obozu odnotowano także obywateli Norwegii i Hiszpanii. Ponieważ traktowano ich jako więźniów asocjalnych, otrzymali oznaczenia w formie czarnych trójkątów. Numery z serii wydanej tylko dla tej grupy więźniarskiej z literą Z (Zigeuner) tatuowano im na lewym przedramieniu. W momencie przybycia do obozu Romowie nie byli poddawani selekcji, a rodzin nie rozdzielano, lecz kierowano do baraków wszystkich przybyłych w transporcie. W obozie mogli nosić cywilne ubrania, a także zachować swoje rzeczy osobiste.
Na zdjęciu numer obozowy Z 9293, wytatuowany na ręce Anastazji Buriańskiej, przywiezionej do obozu 22 sierpnia 1943 r. z Protektoratu Czech i Moraw.

Antonín Absolon (w obozie Růžička), Rom, został deportowany wraz z całą rodziną do KL Auschwitz w maju 1943 roku i oznaczony numerem Z-7539: „Po południu pociąg się zatrzymał. Słyszałem szczekanie psów i krzyki po niemiecku. Żołnierze otwarli wagon i zaczęli krzyczeć »Alles raus«. Nie pamiętam, jak wydostałem się z wagonu. Było to zamieszanie, krzyk, płacz i bicie. Gdzieś obok kazali się nam ustawić przed marszem. Rodziny się trzymały w jednym szeregu. Mamusia niosła Matěje, tatuś i my nieśliśmy nasze rzeczy. Dopiero w czasie marszu patrzyłem, gdzie jesteśmy. Był tam druciany płot, wielka brama i same budynki, wyglądało to strasznie przygnębiająco. W końcu doszliśmy do jednej wielkiej bramy, gdzie nam się kazali zatrzymać i tam nas zaczęli liczyć. Potem szliśmy po szerokiej drodze pomiędzy drewnianymi barakami do jednego z nich, gdzie musieliśmy położyć nasze rzeczy. Potem nas wywoływali i ustawiali w szeregu, na ręce nam dawali numery, Matějovi na nóżce, przyszywali numery na ubrania i czerwoną farbą robili na nich krzyż a na spodniach lampasy. Trwało to całą noc. Rano nas ustawili w szeregu, rzeczy musieliśmy zostawić w baraku i odprowadzili nas do sąsiedniego obozu, aż do tyłu. W tym budynku było wielkie pomieszczenie, gdzie wszyscy musieli się rozebrać do naga. To było okropne. Ludzie się nie chcieli rozbierać, ponieważ tam byli wszyscy razem, mężczyźni, kobiety i dzieci. Zaczął się krzyk, bicie i płacz”.
Na zdjęciu współczesny widok na Judenrampe, gdzie w maju 1943 r. przyjmowane były transporty do Auschwitz.

Usytuowanie tzw. Judenrampe

Fragment relacji Jana Češpivy, Czecha, zatrudnionego m.in. jako lekarz w tzw. Zigeunerlager: „Obóz cygański był czymś specyficznym w całym obozie Auschwitz. Był to bowiem obóz rodzinny, w którym mieszkali razem rodzice i dzieci. […] Jeżeli chodzi o dorosłych więźniów, mieszkali oni w barakach – stajniach bez okien, tylko z górnym światłem na stropie. Baraki miały wrota po obu stronach. Spali na pryczach w strasznych warunkach higienicznych. Jeden koc przypadał na 3 ludzi, czasem na całą rodzinę. Baraki nie były ogrzewane. Schyłek zimy w roku 1943 był bardzo mroźny i wiele osób zmarło na skutek przeziębienia połączonego z chronicznymi chorobami takimi jak zmniejszona wydolność oddechowa płuc, wady serca itp. Dotyczyło to głównie starszych osób”. Źródło: „Głosy Pamięci nr 7. Romowie w KL Auschwitz”, Oświęcim 2011, s. 96-97.
Zdjęcie tej części obozu (BIIe), gdzie mieścił się tzw. Zigeunerlager.

Barak drewniany na odcinku BIIa – widok współczesny. Baraki tego rodzaju znajdowały się także na odcinku BIIe.

Antonina Donga została przywieziona do obozu 28 stycznia 1943 r. transportem z dystryktu krakowskiego. Zarejestrowana została jednak w ogólnej serii numerowej – 32557 – z oznaczeniem Z (Zigeunerin).

Johann Holomek został przywieziony do obozu 8 marca 1943 r. Oznaczono go numerem Z 1237.

Stephanie Holomek została przywieziona do obozu 22 sierpnia 1943 r. z Czech i oznaczona numerem Z 9260.

Szkic sytuacyjny tzw. Zigeunerlager, opracowany przez byłego więźnia Tadeusza Joachimowskiego, który od wiosny 1943 r. pełnił funkcję Schreibera (pisarza) w tym obozie. Strona lewa (nieparzysta numeracja bloków): Blok 1 – magazyn żywnościowy Blok 3 – magazyn odzieżowy Bloki 5-27 – bloki mieszkalne Bloki 29 i 31 – Kindergarten (ogródek dziecięcy). Blok 29 przeznaczony był dla niemowląt, natomiast blok 31 dla dzieci, które potrafiły chodzić. Strona prawa (parzysta numeracja bloków): Blok 2 – podzielony na kilka części: część lewa – biuro kancelarii głównej, część prawa – biuro zatrudnienia więźniów, część tylna – kantyna Bloki 4-22 – bloki mieszkalne Bloki 24-32 – szpital obozowy.

Więźniarka przywieziona do obozu 1 października 1943 r. transportem z Krakowa. Zarejestrowana została jednak w ogólnej serii numerowej – 63745 z oznaczeniem Z (Zigeunerin).

Ponieważ w pierwszym okresie funkcjonowania odcinek BIIe był w dalszym ciągu w budowie, część mężczyzn zatrudniona była przy dokończeniu prac budowlanych, część zaś przy różnych pracach porządkowych. Później jednak znaczna większość nie miała stałego przydziału do pracy. Między innymi z tego powodu racje żywieniowe dla Romów były znacznie zaniżone i praktycznie ograniczały się do chleba (jeden bochenek rozdzielany był między 5 więźniów), ¼ łyżki marmolady z brukwi, ¼ litra tzw. herbaty oraz ¼ litra zupy obozowej. W pierwszych tygodniach osadzenia w obozie Romowie mieli jeszcze pewne zapasy żywności, jednak z upływem czasu i te się skończyły. Z powodu niewystarczającego wyżywienia oraz przy ogromnym zatłoczeniu obozu cygańskiego warunki higieniczno-sanitarne dramatycznie się pogarszały, a przez to dochodziło do częstych wybuchów epidemii, skutkujących wysoką liczbą ofiar śmiertelnych wśród Romów. Chorymi opiekowali się więźniowie – lekarze (Polacy i Żydzi) oraz personel pomocniczy. Pomimo wielkich starań i troski z ich strony, śmiertelność wśród Romów była ogromna. Utworzona apteka szpitalna wyposażona była tylko w najbardziej podstawowe środki lecznicze, zupełnie niewystarczające wobec skali zachorowań w obozie.
Na zdjęciu Francis Reisz, Obóz cygański
Zbiory PMA-B

Relacja Tadeusza Śnieszki, lekarza m.in. w Zigeunerlager w Birkenau: „Obóz cygański w Brzezince mieścił się na odcinku BIIe. Po stronie prawej obozu cygańskiego znajdował się obóz BIIf, w którym później ulokowano obóz szpitalny męski, a po stronie lewej w obozie BIId ulokowano więźniów pracujących. Środkiem obozu cygańskiego przebiegała ulica. W obozie było 32 mieszkalne baraki (drewniane). Po prawej stronie ulicy była numeracja parzysta, po lewej nieparzysta. Wzdłuż baraku mieszkalnego biegł ciąg kominowy. Dzielił on barak na dwie części, a równocześnie tworzył długi stół. Po obu stronach stały trzy kondygnacje prycz. Cyganie mieszkali rodzinami. Jedna prycza była mieszkaniem jednej rodziny. Gnieździło się na niej 8 do 10 osób. W jednym baraku mieszkało około 800 osób”.
Źródło: APMA-B, Zespół Oświadczenia, t. 15, s. 50.
Na zdjęciu wnętrze drewnianego baraku mieszkalnego na odcinku BIIa – widok współczesny.

Skierowanie do Instytutu Higieny SS w Rajsku z 12 listopada 1943 r. dotyczące badania krwi, w związku z podejrzeniem tyfusu u więźniarek z obozu BIIe: Lisetty Weiss, nr obozowy Z-156, Amandy Brzeziński nr Z-4555 i Hedwig Rose nr Z-8882. Skierowanie podpisane zostało przez lekarza naczelnego Zigeunerlager Josefa Mengele.

Karta personalna więźnia Jana Bladycza, zarejestrowanego w obozie 28 stycznia 1943 r. i oznaczonego numerem 95224 oraz kategorią Sch. Pole (polski więzień polityczny). W rubryce Beruf wpisano Landarbeiter, w nawiasie Zig. (Zigeuner), ponadto w rubryce Rasse wpisane ar. Zig. Nieliczni Romowie, pomimo istnienia Zigeunerlager, umieszczani byli dalej w obozie i rejestrowani w serii ogólnej.

Obozowy akt zgonu Marie Pajer (nr obozowy Z-4905), która zmarła w obozie 9 października 1943 r. Śmierć więźniarki potwierdził doktor Mengele.

Fragment Księgi Głównej Zigeunerlager, z wpisem Marie Pajer, numer obozowy Z – 4905. Marie Pajer zmarła w obozie 9 października 1943 r.

Od końca maja 1943 do sierpnia 1944 r. doktor Josef Mengele SS-Hauptsturmführer sprawował w „obozie cygańskim” funkcję lekarza naczelnego. (Jednocześnie jako lekarz obozowy pełnił służbę w szpitalach i ambulatoriach znajdujących się w innych częściach obozu.) Na polecenie Instytutu Badań Antropologicznych i Biologiczno-Rasowych przy Instytucie cesarza Wilhelma w Berlinie-Dahlem Mengele rozpoczął badania antropologiczne na różnych grupach rasowych, głównie na Romach, oraz na bliźniętach, zwłaszcza jednojajowych. Część baraku łaźni (sauny), usytuowanego za blokiem 32, przeznaczona była na jego pracownię, w której przeprowadzał badania antropometryczne, serologiczne, morfologiczne (dokonywał np. wymiennego przetaczania krwi między bliźniętami), zarażał dzieci tyfusem w celu sprawdzenia, czy reagują na tę chorobę jednakowo, czy różnie. Niektóre eksperymenty nie miały jednak żadnego medycznego uzasadnienia, jak np. połączenie żył i innych części ciała dwóch chłopców, na wzór bliźniąt syjamskich. Ostatnim elementem eksperymentu było uśmiercanie bliźniąt i wnikliwa analiza porównawcza poszczególnych organów w trakcie przeprowadzania sekcji zwłok. Dokonywał ich na polecenie Mengelego oraz naukowo opracowywał więzień, lekarz patolog Miklos Nyszli.
Na fotografii Josef Mengele, SS Hauptsturmführer, lekarz obozowy.

Zlecenie przeprowadzenia przez Instytut Higieny w Rajsku sekcji zwłok Antoniego Ruzicka nr Z 4954, zmarłego na nomę w obozie familijnym dla Romów w Birkenau (BIIe).

Miklós Nyiszli: „[…] spoglądam przez ogrodzenie. W sąsiednim obozie aż się roi od śniadych, biegających nago, bawiących się dzieci. Barwnie ubrane kobiety o pięknych kreolskich rysach, na wpół obnażeni mężczyźni, młodzi, starzy – razem pomieszani – siedzą na ziemi stoją grupkami, rozmawiają, patrzą na igrające dzieci.
[…] »Ciekawostką« cygańskiego obozu jest umieszczony tam barak eksperymentalny. Kierownikiem laboratorium jest dr Bertold Epstein, pediatra światowej sławy, profesor zwyczajny Uniwersytetu w Pradze. Już od czterech lat jest więźniem kacetu. Jego asystentem jest dr Bendel, docent wydziału lekarskiego w Paryżu.
Badania prowadzone są w trzech kierunkach. Pierwszy – to modne ostatnio badania nad zagadnieniem bliźniactwa, które nabrały rozmachu po urodzeniu się pięcioraczków w Kanadzie. Drugi – to badania fizjologii i patologii skarlenia. Trzeci – to badania przyczyn i metod leczenia noma faciei – raka wodnego, czyli inaczej zgorzeli policzka”.
Źródło: Miklós Nyiszli, „Byłem asystentem doktora Mengele”, Warszawa 1996, s. 21-22.

Pismo naczelnego dentysty obozowego kierujące bliźnięta romskie na badania stomatologiczne. Bliźnięta były w różnym wieku, najmłodsza para miała 7 lat, najstarsza 67. Do obozu przywiezieni zostali z terenu Protektoratu Czech i Moraw, z Niemiec i z Wiednia. Karl przywieziony został 31 marca 1943 r. z Wiednia, oznaczony numerem Z 5645 i osadzony w obozie romskim w Birkenau. Hermann przywieziony został transportem zbiorowym 9 kwietnia 1943 r., oznaczony numerem 113336 z ogólnej serii więźniarskiej i osadzony w obozie męskim. Bracia spotkali się na terenie obozu i razem skierowani zostali na badania stomatologiczne.

Kiedy w obozie cygańskim pojawiła się noma, Mengele rozpoczął badania nad jej przyczyną i metodami jej leczenia. W jednym z pomieszczeń bloku 22 umieścił więźniów, profesora pediatrii Bertolda Epsteina i lekarza dermatologa dr. Rudolfa Weisskopfa-Vitka, którzy przeprowadzali zlecone im przez niego badania. Na zdjęciu skierowanie do Instytutu Higieny SS w Rajsku z 6 listopada 1943 r. dotyczące badania głowy więźnia o numerze obozowym Z-2078, który zmarł z powodu raka policzka (Noma).

Innym obszarem „badań” doktora Mengele były osobliwości biologiczne np. różny kolor oczu u jednej osoby, nazywany heterochromia iridis. Wielu więźniów romskich cierpiących na różnobarwność tęczówki zostało zamordowanych w obozie na polecenie Mengelego. Uzyskane w ten sposób próbki gromadzono w baraku sauny obozowej, a następnie jako zakonserwowane preparaty wysyłano do badania do Instytutu Badań Antropologicznych i Biologiczno-Rasowych przy Instytucie cesarza Wilhelma w Berlinie-Dahlem lub do Akademii Medycznej SS w Grazu.

Relacja Dinah Gottliebovej, więźniarki żydowskiej, przywiezionej do obozu z getta w Terezinie, oznaczonej numerem 61016:
[…] Dr Mengele nie był zadowolony z fotografii Cyganów. On chciał uzyskać naturalne, wierne odcienie koloru ich skóry. Dał mi aparat fotograficzny, kazał spojrzeć w niego i spytał, czy potrafię tak wiernie wykonać portrety Cyganów. Odpowiedziałam, że spróbuję i od tego dnia codziennie rano esesman Plagge – o ile sobie dobrze przypominam – Unterscharführer, przyjeżdżał po mnie na rowerze i konwojował mnie do Zigeunerlager. Był to bodajże luty 1944 r. Pracowałam w pokoju w saunie, obok biura dr. Mengele. Dostałam karton, pędzle, farby akwarelowe i dwa krzesła. Na jednym siedziałam, a drugi służył mi za sztalugę. „Modele” przyprowadzał dr Mengele. Były to przeważnie młode Cyganki, reprezentujące pewną okolicę lub kraj. Pamiętam, że wykonałam 10 – 12 ich portretów. […] Wykonanie jednego portretu trwało około 2 tygodni. Każdy portret dr Mengele dokładnie oglądał. Czasem zalecał wykonanie drobnych poprawek czy uzupełnień. Gdy portret był gotów, zabierał go do siebie. (…)
Źródło: APMA-B, Zespół Oświadczenia, t. 102, k. 70-78.

Na zdjęciu: Portrety więźniów z obozu romskiego, namalowane przez Dinah Gottliebovą. Polecenie wykonania portretów wydał naczelny lekarz obozu romskiego Josef Mengele.

Na terenie Zigeunerlager w różnych okresach jego funkcjonowania przebywało łącznie około 11 tys. dzieci, w tym 378, które właśnie tam przyszły na świat. Wszystkie dzieci urodzone w obozie zmarły, większość wkrótce po narodzeniu, pozostałe zostały zamordowane podczas likwidacji obozu. Wiele spośród nich cierpiało z powodu chorób. Umieszczane były w bloku szpitalnym, gdzie mogły liczyć jedynie na troskę pracujących tam więźniów – personelu medycznego, którzy pomimo wielkich wysiłków nie byli w stanie pomóc umierającym małym pacjentom. Na terenie obozu romskiego założono z polecenia doktora Mengele tzw. Kindergarten, rodzaj żłobka i przedszkola, w którym przebywały dzieci do lat 6, w tym także te, które były obiektem zainteresowań doktora Mengele. Na zdjęciu: jedna ze stron Księgi Głównej obozu cygańskiego dla mężczyzn. Figurują na niej chłopcy urodzeni w obozie rodzinnym dla Romów. W rubryce „miejsce urodzenia” wpisano Birkenau.

Fragment relacji Jana Češpivy, Czecha, zatrudnionego m.in. jako lekarz w tzw. Zigeunerlager. „Obóz cygański był czymś specyficznym w całym obozie Auschwitz. Był to bowiem obóz rodzinny, w którym mieszkali razem rodzice i dzieci. Dzieci były w ciągu dnia w tak zwanym Kindergarden (przedszkole), gdzie opiekowały się nimi ofiarne więźniarki. W ciągu dnia tam było mniej więcej 250-300 dzieci w wieku do 12 lat. Trudno było oszacować ten wiek, ponieważ dzieci były słabe, źle rozwinięte fizycznie, tak więc nawet będąc lekarzem, nie mogłem stanowczo określić, w jakim są wieku”. Źródło: „Głosy Pamięci nr 7. Romowie w KL Auschwitz”, Oświęcim 2011, s. 96-97. Na zdjęciu: jedna ze stron Księgi Głównej obozu cygańskiego dla kobiet. Figurują na niej dziewczynki urodzone w obozie rodzinnym dla Romów. W rubryce „miejsce urodzenia” wpisano Birkenau.

Zamówienie z dnia 13 maja 1943 r. na 3000 łyżek i tyle samo misek dla Kindergarten Zigeumerlager.

Elisabeth Emmler z dziecmi: Wally, Ali i Oskarem. Do obozu przywieziony został także najmłodszy syn Paul. Wszyscy zginęli w obozie Birkenau.

Akt zgonu 5-letniego Aliego Emmlera. Jak wpisano w dokumencie, zgon dziecka w obozie stwierdził dr Mengele.

Pismo dr. inż. Heinza Kammlera do Głównego Zarządu Budowlanego Waffen SS i Policji w Auschwitz, z dnia 24 kwietnia 1943 r., mówiące o zanieczyszczeniu wody w Zigeunerlager i wysokiej śmiertelności wśród dzieci poniżej 10. roku życia.

Tłumaczenie dokumentu:
„Niniejszym pismem szef Grupy Urzędów D informuje, że z powodu zbyt wysokiego zanieczyszczenia wody w nieckach do mycia liczba zgonów dzieci poniżej dziesiątego roku życia jest nieproporcjonalnie wysoka. W celu zapobieżenia wybuchowi epidemii należy w miejscu istniejących niecek zainstalować natychmiast ażurowe rury, z których „dyszy” mogłaby wypływać woda przeznaczona do mycia, nie narażona na zanieczyszczenie z zewnątrz. Proszę o przedłożenie informacji o tym do 5.5.1943”.
Szef Grupy Urzędów C Dr inż. Kammler SS-Brigadeführer und Generalmajor der Waffen SS.

Fragment wspomnień Else Baker:
[…] Cały czas byłam w baraku. Nie brano mnie do pracy – byłam przecież jeszcze dzieckiem. Wiele strasznych rzeczy, jakie przeżyłam zrozumiałam naprawdę dopiero o wiele później. Jako ośmiolatka nie wyobrażałam sobie, w ogóle co to jest niegodziwość. Było tak wielu ludzi bardzo chorych i ogromnie wychudzonych; niektórzy mieli ataki, wielu wisiało martwych na elektrycznym ogrodzeniu. Dopiero później, już jako dorosła, rzeczywiście zrozumiałam, że było to piekło na ziemi.
[…] Nigdy nie zobaczyłam w Auschwitz mojej matki. Trójkę mojego rodzeństwa poznałam w Auschwitz, bo przywieziono ich tam latem 1944 roku. wszyscy byliśmy blondynami o niebieskich oczach. Dieter i Uwe byli bliźniakami, Elisabeth nosiła okulary. Ta trójka nie pojechała ze mną do Ravensbrück, tylko moja młodsza siostra, Rosemarie, którą wciśnięto mi dosłownie do rąk, w wagonie bydlęcym. Powiedziano mi: to twoja siostra. […] Do Ravensbrück przybyliśmy nocą, wysiedliśmy i musieliśmy długo czekać. Podczas wysiadania ktoś przyszedł i zabrał mi Rosemarie, nie miała nawet trzech lat. To był ostatni raz, jak ją widziałam. Dopiero o wiele później dowiedziałam się, że przeżyła: mieszka obecnie w Szwajcarii.
Źródło: Else Baker, Nie zobaczyłam w Auschwitz mojej matki…, [w:] Pro Memoria, nr 10, Oświęcim 1999, str.89-92.

Do obozu BIIe skierowano także grupę 39 dzieci (20 chłopców i 19 dziewcząt), które wcześniej przebywały w sierocińcu St. Josefspflege w Mulfingen, niedaleko Stuttgartu. Przed deportacją do obozu dzieci poddawano różnym badaniom, którymi kierowali dr Robert Ritter i Eva Justin, przedstawiciele Instytutu Badania Higieny Rasy. Głównym celem badań było stwierdzenie endogenicznego charakteru ludności romskiej, która pomimo podejmowanych prób wychowywania poza społecznością romską nie mogła pozbyć się rzekomych skłonności do kradzieży, włóczęgostwa i braku zdolności do asymilacji.
Fragment filmu nakręconego w sierocińcu Mulfingen.
Źródło: Documentation and Cultural Centre of German Sinti and Roma, Heidelberg

W okresie funkcjonowania obozu rodzinnego dla Romów część spośród osadzonych w Auschwitz z czasem przeniesiono w głąb Rzeszy do innych obozów, zatrudniając ich w przemyśle. Pierwsza większa grupa 884 mężczyzn została wywieziona 15 kwietnia 1944 roku do obozu Buchenwald. W tym samym dniu przeniesiono do obozu Ravensbrück 473 więźniarki z obozu romskiego. W następnym miesiącu (24 maja 1944 roku) przeniesiono do obozu Flossenbürg 82 więźniów, a do Ravensbrück 144 więźniarki. Byli to młodzi Romowie w wieku od 17 do 25 lat.

Antonín Absolon (w obozie Růžička), Rom deportowany wraz z całą rodziną do KL Auschwitz w maju 1943 roku i oznaczony numerem Z-7539, na temat pobytu w tzw. Zigeunerlager:
„Na wiosnę roku 1944 z obozu cygańskiego odjechały pierwsze większe transporty do pracy. Pewnego dnia w lecie usłyszałem w szpitalu, że odjeżdża nowy transport i ustawia się przy bramie, wybiegłem nagi ze szpitala i biegłem w kierunku kantyny. Tam gdzieś spotkałem Janę. Pytała mnie, gdzie biegnę, a ja odpowiedziałem, że chcę odjechać z transportem. Zaczęła mnie namawiać, żebym nie jechał, że zostaliśmy tylko my dwoje z całej rodziny, żebym jej nie zostawiał. Powiedziałem jej, że wiem, że muszę jechać. Nawet się z nią nie pożegnałem, spieszyłem się. Pomiędzy barakiem 2 i 4 stał stół, przy nim stali Polacy, a przy bramie pomiędzy kuchniami stali ustawieni mężczyźni. Zobaczyłem doktora Mengele. Nie wahałem się ani chwili i swą kiepską niemczyzną, nauczoną w obozie, zacząłem do niego mówić, że chcę jechać tym transportem, że zostałem sam, że mama i tata nie żyją i że chcę wrócić do domu. Chyba nie wszystko zrozumiał, ponieważ więźniarka, która stała za nim, zaczęła mu coś tłumaczyć. Na jego polecenie dali mi ubranie i powiedział, że pojadę. Dostałem to ubranie i za chwilę już odjeżdżałem z tym transportem”.
Źródło: APMA-B, Zespół Oświadczenia, t. 80, s. 84-88.

Ostatni transport do obozu Buchenwald skierowano 2 sierpnia 1944 roku. Wcześniej, 23 maja, dokonano przeglądu więźniów w Zigeunerlager, po którym 1408 kobiet i mężczyzn umieszczono w obozie macierzystym w blokach 9 i 10. Więźniowie ci mieli zostać zachowani przy życiu. Wielu z nich pochodziło z rodzin romsko-niemieckich, wielu było żołnierzami Wehrmachtu zwolnionymi ze służby i osadzonymi w obozie. Nieliczni Romowie zostali zwolnieni z Auschwitz pod warunkiem poddania się sterylizacji. Ponadto miały miejsce sporadyczne przypadki zwalniania z KL Auschwitz bądź przenoszenia do obozów w Rzeszy Romów byłych żołnierzy armii niemieckiej, odznaczonych wysokimi odznaczeniami wojskowymi, pochodzących jednocześnie z mieszanych małżeństw. Najczęściej powodem zwolnień były interwencje nieromskich członków rodzin.
Na zdjęciu pierwsza strona listy transportowej Romów przeniesionych 17 kwietnia 1944 r. do obozu Buchenwald.

Zigeunerlager w Birkenau istniał do 2 sierpnia 1944 roku. Wieczorem tego dnia pozostałych w obozie prawie 3 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci załadowano na samochody ciężarowe i wywieziono do komory gazowej. Romowie próbowali stawiać opór, który jednak esesmani brutalnie złamali. Zlikwidowanie obozu rodzinnego dla Romów nie oznaczało całkowitej nieobecności Romów w społeczności więźniarskiej [raczej oznaczało, ponieważ Romów z poniższych transportów zabito w komorach gazowych]. Dwa miesiące później, 18 października 1944 roku, z obozu Buchenwald przywieziono do Birkenau 218 Romek (49 z Kommando Altenburg, 168 z Kommando HasaG-Taucha), które już poprzednio przebywały w obozie Birkenau. Z kolei 26 września 1944 roku przywieziono z obozu Buchenwald 200 więźniów. Byli to Romowie, w większości chłopcy, wywiezieni z Auschwitz 2 sierpnia 1944 roku.Widok obozu Birkenau.
Na pierwszym planie obóz męski BIId, w głębi baraki obozu BIIe (prawdopodobnie już po zlikwidowaniu Zigeunerlager) z widoczną, po lewej stronie, kuchnią obozową.

Na zdjęciu widok obozu Birkenau zimą 1944/1945. Na pierwszym planie baraki obozu BIIe.

Wykaz zatrudnienia więźniów w KL Auschwitz II z dnia 1 sierpnia 1944 r. (na dzień przed likwidacją Zigeunerlager). W rubryce Zigeunerlagerstärke (Stan obozu cygańskiego) wpisano 2885 osób. Ponadto jako Hilfsarbeiter (pomocnik) zarejestrowany został 1 Rom (Zig.) w obozie BIIa (kwarantanna męska) oraz 5 w BIId (obóz męski). W szpitalu obozowym BIIf przebywało 7 Romów. Łącznie w obozie przebywało 2898 Romów.

Wykaz zatrudnienia więźniów w KL Auschwitz II z dnia 3 sierpnia 1944 r. (dzień po likwidacji Zigeunerlager). Nie uwzględniono już odrębnej rubryki Zigeunerlagerstärke (Stan obozu cygańskiego). W rubryce dot. więźniów przeniesionych z obozu (Überstellung Zig.) znalazła się natomiast informacja o 1408 Romach wyselekcjonowanych wcześniej do transportu, który wyruszył z Auschwitz tuż przed likwidacją. Natomiast na odcinku BIIe (byłym obozie dla Romów) osadzono już nowych więźniów, przywiezionych z Węgier Żydów.

Meldunek obozowego ruchu oporu z 21 sierpnia 1944 r., w którym stwierdzono, że w Auschwitz I było 9 więźniów Romów, natomiast w Auschwitz III-Monowitz 25. Łącznie w obozach tych przebywało wówczas 34 więźniów Romów.

Szacuje się, że do Auschwitz deportowano około 23 tys. Romów – mężczyzn, kobiet i dzieci. Około 21 tys. zostało zarejestrowanych (w tym także dzieci, które przyszły tutaj na świat). Były też przypadki, kiedy Romów nie rejestrowano w obozie, a bezpośrednio kierowano do komór gazowych. Tak się stało z transportem około 1,7 tys. polskich Romów, mężczyzn, kobiet i dzieci, przywiezionych do Birkenau 23 marca 1943 roku z Białegostoku. W obawie przed epidemią tyfusu plamistego, którego przypadki stwierdzono u przywiezionych, władze obozowe skierowały tę grupę bezpośrednio na zagładę. Ze wspomnianej liczby około 23 tys. Romów deportowanych do KL Auschwitz około 21 tys. straciło życie w obozie. Większość z nich zmarła z powodu chorób, głodu lub katastrofalnych warunków sanitarnych, pozostałych zamordowano w komorach gazowych.

Na zdjęciu ocalone przez polskich więźniów główne księgi obozu romskiego obejmujące 20 982 nazwiska Romów i Romek osadzonych w obozie. Stanowią one obecnie niezwykle cenne źródło informacji o zagładzie Romów w Auschwitz.

Na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w bloku 13 istnieje wystawa upamiętniająca zagładę Romów i ukazująca szczególny wymiar nazistowskiego ludobójstwa popełnionego na Romach w okupowanej przez nazistów Europie.

Pomnik upamiętniający ofiary obozu rodzinnego dla Sinti i Romów na terenie byłego obozu Auschwitz II-Birkenau, odcinek BIIe.

Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau
Autorzy: artykuł

Teresa Wontor-Cichy, Centrum Badań PMA-B

Twórcy wszystkich multimediów
Pokazane artykuły w niektórych przypadkach mogły zostać przygotowane przez firmy niezależne, dlatego nie zawsze będą zgodne z poglądami wymienionych poniżej instytucji, które dostarczyły te materiały.
Przetłumacz z Google
Strona główna
Przeglądaj
W pobliżu
Profil