1989

Rozdzieranie Żelaznej Kurtyny

Muzeum Historii Polski

Gesty wolności i pojednania 
1945-1989

Zakończenie II wojny światowej w 1945 r. nie wszystkim krajom Europy przyniosło wolność i suwerenność. Niemal pół kontynentu znalazło się pod kontrolą ZSRR, w tym Polska i wschodnie Niemcy. Rozpoczęła się zimna wojna bloku sowieckiego z demokratycznym Zachodem. 

Obraz symetrii byłby jednak fałszywy. O ile Zachód już w latach 50. wszedł na drogę wielowymiarowej integracji i pojednania, narody Europy Środkowo-Wschodniej mimo fasadowej przyjaźni były podzielone granicami nie łatwiejszymi do przekroczenia niż granica między Wschodem a Zachodem. Zimna wojna tworzyła nowe bariery, a zarazem konserwowała urazy i rany wyniesione z przeszłości. Strach przed odrodzeniem niemieckiego nazizmu i imperializmu był jednym z kluczowych elementów komunistycznej propagandy.

Oprócz granic fizycznych, nie mniej dolegliwe były ograniczenia wyznaczane wolności słowa, zgromadzeń, manifestowania poglądów. Choć oficjalny obieg informacji, w tym zdjęć reporterskich, był kontrolowany i możliwie ściśle cenzurowany, nie wszystkie wydarzenia i obrazy z nimi związane można było ukryć, zmniejszyć ich znaczenie. Są gesty, które wdarły się do przestrzeni publicznej i zapadły w pamięć zbiorową. Są słowa, które zna każdy, które z czasem nabierały jeszcze większego znaczenia, stawały się symbolami. 

Upadek żelaznej kurtyny zwykle kojarzony jest jedynie z upadkiem muru berlińskiego. Ale kurtyna zaczęła się rozdzierać wcześniej, już od lat 50. pojawiały się gesty, obrazy i symbole, które przekraczały granice, nie dawały się ukryć wbrew wysiłkom tajnych policji i cenzury. 

Dramatyczne gesty sprzeciwu, oporu, przebaczenia, przeprosin, radości i zwycięstwa, pojednania. Wyraz uczuć, przekonań, bezsilności lub właśnie siły. Gesty, których nie można było już wytrzeć z kart historii. 

Niektóre gesty dają wyraz ludzkiej wolności, mają moc rozsadzania sztywnych ram. Wspólnota doświadczenia ludzkiego pozwalała niejednokrotnie zrozumieć ich wymowę bez słów.

Październik 1956. Wiec poparcia dla zapowiadającego odnowę I sekretarza PZPR Władysława Gomułki. W tym czasie rozpoczyna się rewolucja 1956 na Węgrzech. 

Po tajnym referacie Nikity Chruszczowa z lutego 1956 r. po wschodniej stronie żelaznej kurtyny zawrzało. Czerwcowe powstanie poznańskich robotników przyspieszyło w Polsce proces zmian, który prowadził do kulminacji w październiku i wyboru uwolnionego z więzienia Władysława Gomułki na I sekretarza PZPR. Inspirowani przez wydarzenia w Warszawie studenci politechniki w Budapeszcie zorganizowali manifestację pod pomnikiem Józefa Bema, co stało się zarzewiem powstania węgierskiego. Do Budapesztu wkroczyła armia radziecka i jej czołgi krwawo stłumiły węgierską rewolucję.

Polacy w poczuciu solidarności z Węgrami oddawali krew dla węgierskich „bratanków” i zbierali pomoc materialną. 

Rok 1956 był ważnym wydarzeniem, które uświadomiło większości sympatyków ZSRR na Zachodzie, że nie powinni mieć złudzeń co do charakteru władz komunistycznych.

W tym jak najbardziej chrześcijańskim, ale i bardzo ludzkim duchu wyciągamy do Was, siedzących tu, na ławach kończącego się Soboru, nasze ręce oraz udzielamy wybaczenia i prosimy o nie.

Biskupi polscy do niemieckich, 18 listopada 1965 r.

Pod koniec II Soboru Watykańskiego biskupi polscy skierowali list do biskupów niemieckich. Autorem tekstu orędzia był arcybiskup wrocławski Bolesław Kominek, a podpisali go m.in. kardynał Stefan Wyszyński, prymas Polski, oraz arcybiskup Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. Zaproponowali oni nową perspektywę spojrzenia na przeszłość stosunków polsko-niemieckich, dostrzegając nie tylko zbrodnie popełnione na Polakach, ale również cierpienia doznane przez Niemców, a także wizję pojednania i przyszłości, kontrastującą z propagandą komunistyczną. 

Biskupi niemieccy wystosowali odpowiedź, która jednak rozczarowała jej adresatów, ponieważ zabrakło w niej poparcia dla granicy na Odrze i Nysie.

Słowa biskupów polskich „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” sprowokowały wściekłą kampanię propagandową władz komunistycznych skierowaną przeciwko Kościołowi za rzekomą zdradę interesów narodowych. Pojednawcza treść listu była sprzeczna z oficjalną propagandą, podkreślającą zagrożenie, jakim dla Polski miały być Niemcy Zachodnie.

Ludzie, w których może jeszcze tkwi iskierka ludzkości, uczuć ludzkich, opamiętajcie się! Usłyszcie mój krzyk, krzyk szarego, zwyczajnego człowieka, syna narodu, który własną i cudzą wolność ukochał ponad wszystko, ponad własne życie, opamiętajcie się! Jeszcze nie jest za późno!

Fragment przesłania nagranego przez Ryszarda Siwca przed 8 września 1968 r. 

8 września 1968 r. w czasie oficjalnych dożynek obchodzonych na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie Ryszard Siwiec dokonał samospalenia w proteście przeciwko inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację, w obecności przywódców partii komunistycznej i 100 tysięcy widzów uroczystości. Chciał wstrząsnąć sumieniem Polaków. Pół roku później w Pradze, także protestując przeciw stłumieniu praskiej wiosny, podpalił się Jan Palach.

Pierwsza informacja o czynie Siwca pojawiła się dopiero po czterech miesiącach w Radiu Wolna Europa.

Podczas pierwszej wizyty kanclerza Niemiec Willy’ego Brandta w powojennej Polsce w grudniu 1970 r. doszło do podpisania układu o podstawach normalizacji stosunków między Polską a RFN. Uklęknięcie Brandta przed pomnikiem Bohaterów Getta uznane zostało za publiczne wyznanie winy Niemiec za II wojnę światową. Nie było planowane, niemiecka delegacja była zaskoczona gestem kanclerza. Gdy żona Rut zapytała potem, jak do tego doszło, odpowiedział: „Przecież coś trzeba było zrobić...”.

7 grudnia 1970 r. kanclerz RFN Willy Brandt uklęknął pod pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie. 

Klęczy ten, który tego czynić nie musi, za tych wszystkich, którzy muszą, ale nie klęczą – gdyż nie odważą się, albo nie mogą, albo nie potrafią lub nie chcą się odważyć. Przyznaje się zatem do winy, która go nie obciąża, i prosi o przebaczenie, którego sam nie potrzebuje. Klęczy więc za Niemcy.

Hermann Schreiber, publicysta „Der Spiegel”

Oficjalna prasa w PRL starała się pokazywać inne zdjęcia z wizyty kanclerza RFN, obawiano się wzbudzenia sympatii do Brandta i Niemców. Gest kanclerza minął właściwie bez echa, bo już kilka dni później nadeszły tragiczne wydarzenia Grudnia ’70.

Robotnicy niosący ciało jednej z ofiar - Zbyszka Godlewskiego, który zmarł zastrzelony przez żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego, pacyfikujących demonstrację 17 grudnia 1970 r. w Gdyni.

Wtedy maszyniści włączyli gwizdy lokomotyw, zablokowali je, żeby się nie urywały, i nad ulicami wibrowało to przeraźliwe wołanie, wśród strzałów terkoczących: gwizd lokomotyw zamiast dzwonów na trwogę. Bo trwoga była ogromna, ale jeszcze większy był gniew. Więc ludzie szli uparcie […]. Milczeli. A może im gardła zaschły od płaczu? Gdzieś w tłumie, nad głowami, nieśli na drzwiach wyrwanych z jakiegoś baraku młodego mężczyznę. Podnieśli go z bruku, nieżywego.

Barbara Seidler, „Kto kazał strzelać? Grudzień '70”

W reakcji na kolejne podwyżki cen w połowie grudnia 1970 r. na Wybrzeżu oraz w kilku innych miejscach w Polsce rozpoczęły się protesty społeczne. Władze PRL krwawo je stłumiły – zginęło 41 osób, ponad tysiąc zostało rannych. 

Był to drugi tak wielki akt sprzeciwu społeczeństwa wobec polityki władz PRL po wydarzeniach czerwcowych w Poznaniu w 1956 r. 

Po masakrze na Wybrzeżu w roku 1970 protesty ucichły na kilka lat.

Obóz letni Akcji Znaku Pokuty w Laskach koło Warszawy, 1974 r. Po lewej rozmawiają Tadeusz Mazowiecki i Günter Särchen.

W połowie lat 60. powstały pierwsze inicjatywy środowisk związanych z kościołami na rzecz zbliżenia polsko-niemieckiego. W RFN były to przede wszystkim osoby działające w Kręgu z Bensbergu i Pax-Christi, w NRD w Akcji Znaku Pokuty, a w Polsce środowiska Klubów Inteligencji Katolickiej (KIK), m.in. we Wrocławiu, Warszawie i Krakowie, oraz osoby współpracujące z redakcjami „Tygodnika Powszechnego”, „Znaku” i „Więzi”.

Kluby Inteligencji Katolickiej

Powstałe w październiku 1956 r. stowarzyszenia skupiające świeckie środowiska katolickie w Polsce. Kilku przywódców tego środowiska, w tym Tadeusz Mazowiecki, Stanisław Stomma i Władysław Bartoszewski, rozpoczęło dialog z Niemcami. Klub Inteligencji Katolickiej we Wrocławiu w latach 60. nawiązał kontakty ze środowiskiem Akcji Znaku Pokuty, w latach 70. z dortmundzkim oddziałem Kręgu z Bensbergu. Członkowie KIK-u byli świadomi, że działają na szczególnym terenie, jakim są byłe ziemie niemieckie.

Akcja Znaku Pokuty 

Inicjatywa społeczna powstała w 1958 r. pod auspicjami Kościoła ewangelickiego w NRD, mająca na celu szukanie pojednania z krajami dotkniętymi niemieckimi zbrodniami. Prace Akcji Znaku Pokuty zapoczątkowały proces polsko-niemieckiego dialogu i miały równocześnie wymiar opozycji wobec komunistycznego systemu. W ramach Akcji od 1964 roku organizowano pielgrzymki i obozy dla młodych Niemców w Polsce, a w samym NRD prowadzono seminaria poświęcone Polsce.

Nie da się przecenić znaczenia, jakie miał dla Polaków wybór Karola Wojtyły na papieża. Jego słowa i gesty dawały nadzieję oczekującym zmian Polakom. To była iskra, która błysnęła w kontrolowanym przez władze PRL oficjalnym obiegu informacji. Nie dało jej się ukryć, ani zgasić płomienia, jakiemu dała początek.

Gest Jana Pawła II całującego polską ziemię w czasie jego pierwszej wizyty w PRL jako Ojca Świętego.

Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!

Jan Paweł II, 2 czerwca 1979 r.

Nadzieja przyniesiona przez Jana Pawła II dodała ludziom odwagi i wzmocniła potrzebę wolności. W sierpniu 1980 r. rozpoczął się strajk w Stoczni Gdańskiej, który szybko ogarnął całą Polskę. Powstała „Solidarność”.

Po dwóch tygodniach rozmów z władzami, skończonych podpisaniem porozumienia 31 sierpnia 1980 r., Lech Wałęsa, przewodniczący strajku, ogłosił koniec protestu. 
Sukces Komitetu Strajkowego był wspólnym dziełem tysięcy strajkujących – i to widać w geście Wałęsy, zapraszającym do świętowania wspólnego zwycięstwa. 

Delegaci zebrani w Gdańsku na I Zjeździe Delegatów Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” przesyłają robotnikom Albanii, Bułgarii, Czechosłowacji, Niemieckiej Republiki Demokratycznej, Rumunii, Węgier i wszystkich narodów Związku Radzieckiego – pozdrowienia i wyrazy poparcia.

Jako pierwszy, niezależny związek zawodowy w naszej powojennej historii głęboko czujemy wspólnotę naszych losów. Zapewniamy, że wbrew kłamstwom szerzonym w waszych krajach, jesteśmy autentyczną, 10-milionową organizacją pracowników, powołaną w wyniku robotniczych strajków. Naszym celem jest walka o poprawę bytu wszystkich ludzi pracy. Popieramy tych z was, którzy zdecydowali się wejść na trudną drogę walki o wolny ruch związkowy. Wierzymy, że już niedługo wasi i nasi przedstawiciele będą się mogli spotkać celem wymiany związkowych doświadczeń.

Posłanie I Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” do ludzi pracy Europy Wschodniej, autorstwa Bogusława Śliwy, Gdańsk, 8 września 1981 r.

Wprowadzony w grudniu 1981 r. przez władze PRL stan wojenny podtrzymał na kolejne lata chwiejący się system komunistyczny w Polsce. Był to jednak również czas, kiedy wspierający działania polskiej opozycji ludzie Zachodu, w tym szczególnie Niemcy i Francuzi, solidaryzowali się z Polakami, m.in. przesyłając paczki internowanym, wspierając całe rodziny w Polsce.

Przez lata znak „V” (wiktoria) w PRL oznaczał sprzeciw i nadzieję na zmianę, nadzieję na zwycięstwo. 

Pod koniec lat 70. nawiązane zostały pierwsze kontakty pomiędzy środowiskami opozycyjnymi Polski i Czechosłowacji. Po jednym ze spotkań czechosłowackiej Karty 77, KSS KOR i „Solidarności” w październiku 1981 r. powstała Solidarność Polsko-Czechosłowacka. Współpraca umożliwiała przerzut niezależnych wydawnictw i sprzętu, zapewniła także sieć kurierów przenoszących przez zieloną granicę zakazane treści oraz organizowała demonstracje w obu państwach.

W końcu 1987 r. Solidarność Polsko-Czechosłowacka zaczęła wydawać swój „Biuletyn Informacyjny”. Dzięki niemu można było zorganizować jedną z ważniejszych wspólnych akcji – „Patronat”, zachęcającą wszystkich obywateli i organizacji do objęcia konkretną opieką więźniów politycznych i ich rodzin w Czechosłowacji i w Polsce. W kolejnych numerach pisma ukazywały się nazwiska i miejsca pobytu więźniów sumienia oraz adresy ich rodzin, a także informacje o przystąpieniu do patronatu wielu osób i ugrupowań niezależnych po obu stronach granicy.

Symboliczne spotkanie Lecha Wałęsy i Václava Havla 17 marca 1990 r. w Przesiece na granicy polsko-czechosłowackiej, miejscu spotkań opozycjonistów obu krajów w latach 70. i 80. 

Kiedy po wschodniej stronie żelaznej kurtyny sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, na Zachodzie coraz mocniej zacieśniały się więzy krajów należących do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, zbliżających się do stopniowego ustanawiania jednolitego rynku, co oznaczać miało początek Europy bez granic.

Jan Paweł II w Strasbourgu, 9 października 1988 r.

Upadły wszystkie dawne imperia narzucające swą dominację siłą i przy pomocy polityki asymilacji. Wasza Europa stanie się wolnym stowarzyszeniem narodów, które pozwoli wszystkim korzystać z bogactwa swej różnorodności.

Do reprezentowanych tu dziś narodów w przyszłości będą się mogły z pewnością przyłączyć także inne. Pragnieniem moim — jako najwyższego Pasterza Kościoła powszechnego, który pochodzi ze wschodniej Europy i zna aspiracje ludów słowiańskich, tego drugiego „płuca” naszej wspólnej europejskiej ojczyzny — jest to, by Europa suwerenna i wyposażona w wolne instytucje rozszerzyła się kiedyś aż do granic, jakie wyznacza jej geografia, a bardziej jeszcze historia.

Przemówienie Jana Pawła II w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, 11 października 1988 r.

Pieriestrojka w Związku Sowieckim, pogłębiająca się stagnacja gospodarcza Polski i fala strajków w 1988 r. oraz nieugięta postawa opozycji demokratycznej zmusiły w końcu władzę do podjęcia rozmów z „Solidarnością”. Od lutego do kwietnia 1989 r. trwały rozmowy przy Okrągłym Stole.

Strona rządowa w czasie obrad Okrągłego Stołu

Na mocy porozumień Okrągłego Stołu odbyły się w Polsce pierwsze częściowo wolne wybory do parlamentu. Mogli wziąć w nich udział kandydaci niezwiązani z obozem władzy, w tym członkowie „Solidarności”. W Sejmie 65 procent mandatów zostało zarezerwowanych dla komunistów, zaś wybory do Senatu były całkowicie wolne. Opozycja uzyskała wszystkie możliwe do zdobycia mandaty w Sejmie oraz 99 ze 100 miejsc w Senacie.

Strona opozycyjna w czasie obrad Okrągłego Stołu

Systemu komunistycznego w Europie nie można już było dłużej utrzymać. Centralnie planowana gospodarka bankrutowała, ludzie domagali się zmian, chcieli wolności. Moskwa zrezygnowała z utrzymywania kontroli nad państwami satelickimi. Okrągły Stół i wybory 4 czerwca w Polsce przecierały krajom Europy Środkowej i Wschodniej drogę do wolności, a obu państwom niemieckim do zjednoczenia.

24 sierpnia 1989 roku Tadeusz Mazowiecki, uczestnik obrad Okrągłego Stołu, został wybrany pierwszym niekomunistycznym premierem Polski. Gest Premiera wyrażał zwycięstwo i radość – wspólną. Oto wieloletnia walka o wolność przyniosła rezultaty – można było zacząć proces zmian demokratycznych w Polsce.

Latem 1989 r. wrzało już w całej w Europie Środkowo-Wschodniej. W NRD rozwinął się szeroki ruch opozycyjny. Organizowane w każdy poniedziałek w Lipsku modlitwy o pokój przerodziły się od jesieni w masowe demonstracje antysystemowe, których kulminacją było obalenie muru berlińskiego 9 listopada 1989 r. Było to w czasie wizyty kanclerza RFN Helmuta Kohla w Warszawie – na jeden dzień pojechał do Berlina świętować z Niemcami, powrócił jednak 12 listopada wprost na mszę świętą nazwaną później „mszą pojednania”.

Premier Mazowiecki od lat zaangażowany był w działania mające pojednać Niemców i Polaków. Kiedy przyjmował z wizytą kanclerza RFN Helmuta Kohla, na miejsce mszy świętej z udziałem jego i mniejszości niemieckiej świadomie wybrał Krzyżową, miejsce zebrań antyhitlerowskiej opozycji w czasie II wojny światowej. Odrzucił natomiast propozycję zorganizowania spotkania na Górze św. Anny, gdzie Polacy i Niemcy walczyli po zakończeniu I wojny światowej o Śląsk.

Przed mszą do odprawiającego mszę św. biskupa Nossola podeszli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa z pytaniem, czy w mszy świętej na pewno musi być znak pokoju. Biskup Nossol stanowczo nie zgodził się na rezygnację z niego.

Przekazany sobie przez Tadeusza Mazowieckiego i Helmuta Kohla znak pokoju miał symboliczne i wielorakie znaczenie. Miał też religijny wymiar, był gestem dwóch chrześcijan. Zarazem był to gest premiera Polski i kanclerza Niemiec. Nie wszyscy wtedy chcieli takiego gestu i dopiero z czasem nabierał on politycznego znaczenia i stawał się symbolem polsko-niemieckiego pojednania, które powoli wypełniało się treścią.

Berlińczycy świętujący upadek muru berlińskiego pod koniec roku 1989

W listopadzie żelazna kurtyna rozerwała się już w całej Europie Środkowo-Wschodniej – po zmianach w Polsce i na Węgrzech nadszedł czas na upadek muru berlińskiego, który otworzył drogę do zjednoczenia Niemiec, aksamitną rewolucję w Czechosłowacji i negocjacje rządu z opozycją w Bułgarii. Tylko obalenie dyktatury Nicolae Ceauşescu w Rumunii nie przebiegło bezkrwawo. Nie było już możliwości powrotu do podzielonej Europy.

Autorzy: artykuł

Kurator — Dorota Szkodzińska
Szczególne podziękowania dla — Michała Wysockiego
Tłumaczenie na jęz. angielski  — Klementyna Suchanow, Alan Lockwood

Twórcy wszystkich multimediów
Pokazane artykuły w niektórych przypadkach mogły zostać przygotowane przez firmy niezależne, dlatego nie zawsze będą zgodne z poglądami wymienionych poniżej instytucji, które dostarczyły te materiały.
Przetłumacz z Google
Strona główna
Przeglądaj
W pobliżu
Profil