1945 – 1948

Codzienność na Ziemiach Zachodnich

Muzeum Historii Polski

Lata 1945–1948 to na ziemiach polskich czas masowych migracji ludności. Większa część z nich miała charakter przymusowy – przesunięcie granic skutkowało przesiedleniem Polaków z zajętych przez ZSRR wschodnich województw II RP oraz wysiedleniem Niemców zamieszkujących przyznane Polsce tereny Śląska, Pomorza i Prus Wschodnich. Wszyscy musieli znaleźć nowe miejsce do życia i zacząć tworzyć nowe więzi społeczne.

Powroty do domu
Lata 1945–1948 to na ziemiach polskich czas masowych migracji ludności. Większa część z nich miała charakter przymusowy – przesunięcie granic skutkowało przesiedleniem Polaków z zajętych przez ZSRR wschodnich województw II RP oraz wysiedleniem Niemców zamieszkujących przyznane Polsce tereny Śląska, Pomorza i Prus Wschodnich. Wielu Polaków migrowało jednak dobrowolnie. Wracali z niewoli i robót przymusowych, uciekali za granicę, poszukiwali lepszego miejsca do życia, opuszczali zniszczone miasta i wsie, wędrowali za chlebem i możliwością łatwiejszego zarobku, szukali przygód.

Ustalenie wschodniej granicy Polski na linii Curzona oznaczało dla Polaków z Kresów Wschodnich przesiedlenie na zachód. Kulminacja „akcji repatriacyjnej” przypadła na lata 1945–1946.

„I doszło do tego, że […] przyszli dzielnicowy: »Ujeżdżaj!«. »Nu kuda ujeżdżaj?«. »Nu w Polszczu«. A ja mówię: »A ja jestem w Polszcze«. A on mówi: »Tu już nie Polszcza«”
— Edward Jaremko (za: S. Ciesielski, „Exit. Kresy Wschodnie – Ziemie Zachodnie”)

„Na Dworcu Wschodnim w Warszawie widziałem barwne plakaty, nawołujące do osiedlenia się na mitycznych Ziemiach Zachodnich. Przechodziłem dotychczas obok nich obojętnie. »Warszawiacy, osiedlajcie się w Elblągu!« – bajecznie kolorowy afisz kusił luksusowymi willami w ogrodach, komfortem i przepychem. Okazja! Nie byłem wprawdzie warszawiakiem, lecz rzuconym poza nawias repatriantem, ale cóż miałem do stracenia? Do zyskania wszystko: pracę, mieszkanie… Zdobyłem się na desperacką decyzję: jadę na zachód!”
— Zdzisław Żaba (za: „Osadnicy”, oprac. A. Knyt)

Codzienność przesiedleńców była naznaczona oczekiwaniem – na wyruszenie w drogę, na zakończenie przedłużających się postojów, w końcu na skierowanie do miejsca osiedlenia. Często przestoje wywoływano sztucznie, aby wyłudzić od przesiedleńców łapówkę (zazwyczaj w postaci alkoholu).

CODZIENNOŚĆ ODZYSKANA
Życie codzienne na Ziemiach Zachodnich i Północnych cechowały, oprócz typowych powojennych problemów z zaopatrzeniem, brak lokalnych więzi społecznych oraz niepewność odnośnie do dalszych losów nowych terytoriów. Osadnicy przybywali z różnych rejonów, mieli inne zwyczaje, mówili różnymi odmianami polszczyzny – lwowskie „tajoj” brzmiało komicznie dla przybyszy z Polski centralnej. Powoli jednak lokalne społeczności się stabilizowały, a konieczność radzenia sobie z trudnymi warunkami wzmacniała sąsiedzkie więzi.

Powojenna przedsiębiorczość to często praca w zaimprowizowanych warunkach.

W zajmowanych przez osadników lokalach użytkowych zakładano pierwsze polskie sklepy i zakłady rzemieślnicze.

Brak więzi społecznych, wyludnienie oraz łatwy dostęp do łupów sprzyjały przestępczości. Do najczęstszych przestępstw należały rozboje, kradzieże, gwałty oraz szabrownictwo.

NOWE ZIEMIE, NOWE INSTYTUCJE
Do najpilniejszych potrzeb należało stworzenie sprawnie działającej sieci instytucji życia codziennego – szkół, uczelni wyższych, ośrodków zdrowia, lokalnej prasy codziennej. Często wymagało to mocnego zaangażowania miejscowych społeczności i ich liderów, którzy uczyli się brać sprawy w swoje ręce. „Załatwiali” wyposażenie, „organizowali” siedziby. Ziemie Zachodnie były terenem aktywnej działalności zarówno państwa, jak i samoorganizującego się społeczeństwa.

Do zadań lokalnej administracji i ośrodków zdrowia należała walka z typowym dla okresu powojennego zagrożeniem chorobami zakaźnymi.

Pierwsze polskie uczelnie we Wrocławiu – Uniwersytet i Politechnikę – powołano latem 1945 r.

Prasa lokalna miała kluczowe znaczenie dla obiegu informacji – publikowano w niej zarządzenia władz, komentowano najważniejsze problemy życia codziennego, umieszczano ogłoszenia drobne i reklamy przedsiębiorców.

Nazwy miejscowości i ulic, pomniki, szyldy, napisy na solniczkach czy wyposażeniu łazienek – zasiedlane ziemie były naznaczone śladami pozostawionymi przez ich niemieckich mieszkańców. Wprowadzanie polskich nazw było odpowiedzią na społeczną potrzebę oswojenia przez osadników obcego kulturowo otoczenia, w którym przyszło im żyć.

OSADNICY PO GODZINACH
Na zasiedlanych terenach szybko powstawały lokalne centra życia kulturalnego i rozrywki. Część z nich była związana z organizacjami komunistycznymi, ale wiele powstało dzięki wysiłkom podejmowanym przez osadników. Ziemie Zachodnie i Północne stwarzały, dzięki poniemieckiej infrastukturze, doskonałe warunki do rozwoju turystyki i sportu.

Wyjazdy np. w Sudety lub nad morze integrowały zasiedlane terytoria z resztą kraju – turyści z innych regionów mogli poznać nowe ziemie i uznać je za swoje.

Władze dostarczały również rozrywek edukacyjnych, choć niepozbawionych treści propagandowych.

W 1948 r. zorganizowano we Wrocławiu wielką Wystawę Ziem Odzyskanych, która podsumowała osiągnięcia w zagospodarowywaniu Ziem Zachodnich i Północnych.

Muzeum Historii Polski
Twórcy wszystkich multimediów
Pokazane artykuły w niektórych przypadkach mogły zostać przygotowane przez firmy niezależne, dlatego nie zawsze będą zgodne z poglądami wymienionych poniżej instytucji, które dostarczyły te materiały.
Przetłumacz z Google
Strona główna
Przeglądaj
W pobliżu
Profil